niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 6 - Mamusiu




   Dziewczyna włożyła mi język do ust, domagając się odwzajemnienia pocałunku. Dłonią nadal nie przestawała masować mojego kutasa. Zacząłem szybciej oddychać. Przyznam się, stanął mi, ale prędko zepchnąłem blondynkę z siebie tak, że wylądowała na podłodze. Sama się o to prosiła, dałem jasno do zrozumienia, że nie chce. Wkurwiła mnie.
- Dziewczyno opanuj się do cholery! - krzyknąłem.
Blondynka uklękła pomiędzy moim nogami i ponownie chciała dostać się do mojego penisa. Było trudno, ale broniłam się zaciekle i nie pozwoliłam na dalsze działania.
- Zrobię ci, chociaż tylko loda. - zaproponowała.
Uśmiechnęła się zadziornie. Nie poznaje Lily, coś mi tu nie pasuje.

Prędko wstałem, odpychając od siebie dziewczynę i skierowałam się do sypialni. Wszedłem do środka i zapaliłem światło. Nie pytając o zgodę, zacząłem przeszukiwać prywatne rzeczy. Wyciągałem z szafek wszystkie dokumenty, listy i jakieś papiery dokładnie czytając. Jeśli nie było przydatne, lądowała za mną na podłodze. Jak tylko blondynka zorientowała się, co robię, przybiegła do pokoju.
- Co ty odpierdalasz? Przestań! - wrzasnęła.
Czyżby wystraszyła się, że prawda wyjdzie na jaw? Podeszła do mnie i uderzyła w ramię. Odwróciłem się w ekspresowym tempie i popchnąłem dziewczynę na ścianę tak, że mocno walnęła głową.
- Ty chuju! - krzyknęła.
Złapała się za bolące miejsce, z którego zaczęła lecieć krew, a następnie zsunęła się na podłogę, przy tym zostawiając na białej ścianie wielki ciągły ślad. Czy Dylan myśli, że jestem na tyle głupi, aby zdradzić Rose? Nigdy brunetki nie zdradziłem i nie mam zamiaru. Szczerze mówiąc, nie podejrzewałem, że Lily może być taką podłą suką. Dziwne zachowanie zdradziło dziewczynę, jest w zmowie z tym kutasem. Zbliżyłem się do blondynki i kucnąłem, przyglądając się uważnie. Po policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Dłoń, którą miałam na głowie była cała we krwi. Zabawę czas zacząć.
- Ile ci zapłacił? - spytałem grzecznie.
Lily spojrzała na mnie. Widać gołym okiem, że się boi, to dobrze. Bardziej ułatwi mi robotę.
- Pytam, ile ci kurwa zapłacił! - wrzasnąłem.
Jeśli teraz nie odpowie, dostanie w mordę. Zabawię się w tę samą grę co pojeb Dylan. Mam jeszcze trochę czasu, a nim zabiję blondynkę, wyciągnę z niej wszystkie potrzebne informacje.
- Nie wiem, o czym mówisz. - wyszeptała.
Zacząłem się śmiać pod nosem i kręcić głową. Ona naprawdę jest taka głupia czy co kurwa? Widać, że nie wiedzą, z kim mają do czynienia.
- Maleńka mnie nie oszukasz. - przyznałem.
Zawsze rozpoznam, jak ktoś kłamie. Dolna warga zaczęła dziewczynie jeszcze bardziej drżeć. Płacz w niczym nie pomoże. A ja zrobię wszystko, aby odzyskać Rose.
- Zaczniesz śpiewać czy może mam cię zabić? - spytałem.
Na te słowa pękła i zaczęła się mazać jak małe dziecko. Przyciągnęła nogi pod brodę i zamknęła oczy.
- Nie..nie..nie mogę. - wyszeptała drżącym głosem.
Chciałem po dobroci, ale widać, że trzeba zastosować stare sprawdzone metody. Podniosłem się i wyjąłem broń. Szybko się zamachnąłem i walnąłem blondynkę w głowę tym razem tak, że straciła przytomność. Wyrzuty sumienia? Nie tym razem. Ruszyłem do kuchni, z której wziąłem krzesło i za moment wróciłem do sypialni. Zdjąłem prześcieradło z łóżka i podarłem na kilka podłużnych części. Podszedłem do dziewczyny i wziąłem na ręce, po czym posadziłem na krześle. Najpierw związałem mocno nogi, a potem ręce. Na koniec wsadziłem trochę materiału do ust, aby nie krzyczała, jak się obudzi. Kiedy byłem w stu procentach pewien, że nie ucieknie, zasłoniłem każde okno, jakie było. Harvey może nas obserwować, ostrożności nigdy za wiele. Za chwilę ponownie zacząłem przeszukiwać mieszkanie. Nie spocznę, dopóki czegoś nie znajdę. Kwadrans później natknąłem się na coś bardzo interesującego. Opłacało się demolować pół mieszkania. Znalazłem list, na którymi widnieje znane mi nazwisko. Usiadłem na brzegu łóżka i zacząłem czytać.


Droga Lily!

Nie znasz mnie, nie wiesz, kim jestem, ale ja ciebie znam doskonale. Powiedz mi, dlaczego jesteś taka naiwna? Nadal myślisz, że Styles do ciebie wróci? Przejrzyj wreszcie na oczy dziewczyno. A powiedz mi co tam słychać u twojej mamy? Nadal jest poważnie chora na serce, a ty pewnie nie masz pieniędzy na operacje? Jeśli tak mogę ci pomóc, ale nic nie ma za darmo. Zadzwonię do ciebie o 19 wieczorem.

Przełknąłem powoli ślinę. Kurwa on na pewno szantażował Lily! Niestety to jedyna rzecz, jaką znalazłem. Zerknąłem na nią i dostrzegłem, że się poruszyła. Niepewnie podniosła powieki i chciała zacząć krzyczeć, ale nie mogła. Skąd wiedziałem, że będzie chciała krzyczeć? Wszystkie tak robią. Złożyłem list na parę części i schowałem do kieszeni. Być może się przyda. Wstałem i podszedłem do niej.
- Jeśli nie będziesz krzyczeć, wyjmę to z twoich ust, ale jak mnie nie posłuchasz, utnę ci język albo zaszyję usta. Zrozumiałaś? - pogroziłem. Dziewczyna szybko pokiwała głową na znak, że rozumie. Mam nadzieje, że będzie cicho. Nie chce oszpecić tej ładniej buźki. Powoli wyjąłem szmatę i rzuciłem na łóżko. Całe szczęście była cicho. Jedyny, jaki odgłosy wychodził z jej gardła to łkanie.

- Porozmawiamy? - zaproponowałem.
Włożyłem ręce do kieszeni i oparłem się plecami o ścianę. Czekałem aż coś powie, ale Lily jedynie pokręciła głową na nie. Teraz wiem, że na pewno zaszantażował dziewczynę.
- Harvey Zabije twoją mamę? - zapytałem.
Blondynka natychmiast pokiwała głową i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Ahh i co mam teraz zrobić? Ten człowiek jest chory. Niech go tylko kurwa dopadnę. 

   Nastała cisza. Jedyne co było słychać to szlochanie Lily. Nie wiem co mam zrobić, aby mi wszystko powiedziała. Widać, że woli zginąć niż pisnąć chociaż słówko. Przetarłem dłonią moją zmęczoną twarz i spojrzałem na nią. Będę zmuszony łkać jak pies.
- Jeśli mi pomożesz, obiecuje ci, że cię nie skrzywdzę i uratuję twoją matkę. - skłamałem.
Musiałem. Posunę się do wszystkiego, aby uratować moją ukochaną i dziecko. Dziewczyna skierowała swoje zapłakane oczy na mnie. A ja pierwszy raz poczułem się źle z tym, co robię.
- Naprawdę? - spytała z nadzieją.
Zacisnąłem usta w cienką linie i pokiwałem głową na tak. Spłoniesz w piekle! Krzyczała moja podświadomość. Doskonale wiem, że trafie do piekła, więc co mam do stracenia?
- Strasznie przepraszam cię za to, jak się zachowałam. - szlochała.
Ona nie zasługuje na śmierć. Giną niewinne osoby, a Harvey pewnie się przy tym świetnie bawi. Jeśli chociaż tknie Rose, to nie wiem, co mu zrobię. Och moja biedna Rose. Mam nadzieje, że niedługo odnajdę brunetkę całą i zdrową.
- Pytaj, o co chcesz. - poinformowała mnie.
Odepchnąłem się od ściany i zbliżyłem do dziewczyny, po czym stanąłem za nią.
- Jakie było dokładnie twoje zadania? - zapytałem.
Uwieść mnie, ale pewnie to nie wszystko.
- W herbacie były środki nasenne, które miały cię wprowadzić w wieczny sen, czyli byś umarł. Miałam podać ci proszki, zaciągnąć do łóżka i poczekać aż umrzesz. - odpowiedziała.
Tchórz to jedyne słowo, jakie go opisuje. Jest zwykłym kurwa pierdolonym tchórzem, bo nawet boi się ze mną zmierzyć.
- Masz jego numer z telefonu? - zadałem kolejne pytanie.
Blondynka pokręciła głową na nie. Szkoda, ale może chociaż wie, gdzie teraz przebywa.
- A adres? Wiesz gdzie obecnie, się znajduje? - dopytywałem.
Gdybym tylko miał adres to ta cholerna gra by się skończyła. Pojechałaby do niego i zabił gołymi dłońmi. Uratował Rose i wrócił z nią do domu. Wyprowadzilibyśmy się z Londynu i zamieszkali gdzieś daleko od ludzi. Tam gdzie nikt nas nie znajdzie. Och tak. Tylko ja, ona i nasze dziecko. Z zamyślenia wyrwała mnie Lily.
- Niestety nie, ale jeszcze wczoraj był u mnie. Musi być pewnie gdzieś niedaleko. - odpowiedziała śpiewająco.
Tylko ciekawe gdzie.
- Mówił, że musi odwiedzić nie jaką Anne i od razu do głowy przyszła mi twoja matka. - dodała.
Co kurwa?! Dlaczego do cholery ona mi tego nie powiedziała wcześniej?! Jeśli coś się stanie mamie albo siostrze, to nie daruje sobie tego. Byłem tak wściekły, że aż musiałem walnąć pięścią w ścianę.
- Coś jeszcze masz istotnego do powiedzenia Lily? - warknąłem.
Powinienem jak najszybciej pojechać do rodzinnego domu, ale najpierw muszę dokończyć to, co zacząłem. Blondynka pokręciła głową na nie. Wyjąłem pistolet i zbliżyłem się powoli od tyłu do niej. Za nim strzeliłem, musiałem wykonać coś ważnego. Zamknąłem oczy i pocałowałem mój krzyż.
- Wybacz mi boże. - wyszeptałam pod nosem.
Wypowiedziałem to tak, że tylko moja osoba mogła usłyszeć. Podniosłem powieki i szybki ruchem, przeładowałem broń, a następnie strzeliłem w tył głowy dziewczyny. Krew rozbryzgała się, dookoła brudząc, a kula zrobiła wielką dziurę w czaszce. Gdyby nie to, że Lily była przywiązana do krzesła ciało bezwładnie by odpadło na podłogę. Co zrobię teraz z ciałem? Cholera moje odciski palców są wszędzie. Szczerze nie przemyślałem tego.

   Wpadłem na genialny pomysł po paru minutach intensywnego myślenia. Podpalę to mieszkanie, zaczynając od Lily. Kiedy ciało będzie doszczętnie spalone, nikt się nie zorientuje, że ktoś zabił dziewczynę. Rozwiązałem blondynkę i zaniosłem do łazienki, kładąc w wannie. Udałem się do samochodu, którym przyjechałem, podjechałem nim pod mieszkanie i wracając do środka, zabrałem ze sobą kanister z benzyną. Gdy to wszystko wykonywałem, miałem oczy szeroko otwarte. Nikt nie mógł mnie tu zobaczyć, bo byłbym z góry skreślony. Skierowałem się prosto do toalety, gdzie całe ciało i pomieszczenie oblałem cieczą, po czym podpaliłem. Resztę pokoi również bardzo staranie oblałem benzyną i popaliłem zapalniczką przy samym wyjściu. Mieszkanie zapaliło się jak 

paczka zapałek, a ja właśnie ruszyłem w kierunku domu mamy. Jechałem szybko, nie zważając na to, że to teren zabudowany. W duchu modliłem się, aby wszystko było w porządku. Droga zajęła mi tylko parę minut. Jak tylko zajechałem na miejsce, wyskoczyłem z pojazdu, biegnąc do drzwi. Zapukałam i zadzwoniłem dzwonkiem ze trzy razy. Nie minęła sekunda, a drzwi się otworzyły na szeroko.
- Harry? - zdziwiła się brunetka.
Rzuciłem się na kobietę, przytulając mocno do siebie.
- Mamusiu. - wyszeptałem drżącym głosem.
Kamień spadł mi z serca. Tak bardzo się cieszę, że widzie moją rodzicielkę całą i zdrową. Ona pewnie już przeczuwa, że coś się stało. Nie zadaje pytań, jedynie głaszcze mnie po głowie. Najgorsze, że będę musiał opowiedzieć wszystko, co się stało. Nie popuści mi, dopóki nie wyciągnie całej prawdy. Och mamusiu, gdybyś tylko wiedziała, przez jakie piekło muszę przechodzić.

Ciąg dalszy nastąpi..


Od Autorki: 

Napracowałam się i mam nadzieje, że to docenicie. 
Skomentuj, dla ciebie to tylko chwilka! 
Następny pojawi się 8 Marca
Zapraszam również na nowy rozdział Feeling!


Przepraszam, jak są błędy.
Jeśli przeczytałeś/aś - Proszę skomentuj!!

51 komentarzy:

  1. Świetny jak zawsze ^^ Już nie mogę się doczekać aż Harry skopie dupe Dylanowi (głupi chój)...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy rozdzial nie spodziewałam sie tego kompletnie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny *o* czekam na next! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe, ciekawe... CUDOWNE, nie mogę się doczekać, kiedy Harry i Rose w końcu będą razem <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny rozdział!!! Naszczescie nic nie stało się rodzinie Jemu :) czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG !! Zajeb***y *__* Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. to wszystko co mam do powiedzenia na temat tego rozdziału : :O

    OdpowiedzUsuń
  8. To że rozdział jest cudowny chyba nie musze mówić. Mam jedno pytanie czy w następnym rozdziale napiszesz chociaż jakiś króciutki fragment Rose POV, bo chciałabym wiedzieć co dzieje się z Rose ???? 💖💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam tylko nadzieje że jak on już ją znajdzie to ona go kutwa nie odtrąci !!!
    kocham twoje opowiadania x

    OdpowiedzUsuń
  10. Boskie, cudowne, wspaniałe :) Niecierpliwie czekam na nastepny :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Megaaaaa ;ooo <3 @Zoolka123

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś świetna w tym co robisz , masz talent.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawet mi szkoda tej Lily...
    No po prostu genialny rozdział ;*♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej kochana strasznie ci dziekuje to byl moj najlepszy prezent urodzinowy EVER !!!! Lofciam

    OdpowiedzUsuń
  15. Żal mi Lily ☹ O co chodzi z Anną? To jego mama czy ktoś inny? Jejku czekam na następny 😍

    OdpowiedzUsuń
  16. Super rozdział :D
    Szkoda mi trochę Lilly , nie musiał jej zabijać :/
    Mam nadzieje ze mama Harrego coś wie, mam nadzieje ze Dylan nic nie zrobił Rose, chciałabym aby Hazz już ja znalazł i wyjechał z nią gdzieś daleko, matka dziecka nie może się stresować i bać :/
    Dylan pozaluje za to co robi :/
    Życze weny i do następnego :**

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że jego matce nic nie jest. Mam nadzieję że nie długo Harry go dorwie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O ja :OO supi <3 !! czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
  19. WoW !
    Jestem pod ogromnym wrażeniem ! Rozdziqł genialny !
    Życzę weeeeny i czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział :D Kocham twojego bloga :) Czekam na next i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. to chyba jakis kolejny podstep :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Zarąbisty *u* czekam na next ->

    OdpowiedzUsuń
  23. Zaje...ty; koffam; czekam na kolejny; buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezuu *-* !!!! <3 genialne ! Akcja nabiera tempa ! :D nie mogę się doczekać następnego !! :)
    ~Rybcia

    OdpowiedzUsuń
  25. Supeer <3 genialne!!! :D
    -------
    Można też zerknąć do mnie ;) Zapraszam ;pp
    http://color-convers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. o mój boże zajebiście piszesz masz talent czekam na next :* :* mam nadzieje ze wszystko bd ok

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny jak zwykle... Zapraszam do mnie http://foryouforourlove.blogspot.com/?m=0 i proszę o komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dylan to jakiś pieprzony psychol. Oby Harry w końcu uratował Rose i dziecko. Czekam niecierpliwie na nexta. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozdział jest po prostu nieziemskyyyy!!! Czekam cierpliwie do 8 marca-akurat w dzień kobiet zrobisz prezent czytelniczkom-dziewczynom :p
    ______________
    Zapraszam też na mój blog, dopiero zaczynam :p http://1d-mystery.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. OMG!!! Dzisiaj zaczęłam czytać cały FF od początku i nie jestem zawiedziona! Kocham ten FF i kocham ciebie za to jak piszesz! <3333 Nie wytrzymam do jutra <3333/Asia

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie to żebym miała pretensję,ale czemu nie ma jeszcze 7 rozdziału? Ja nie mogę się doczekać, DZIEWCZYNO! Mam tu bzika dostać, myśląc co się stanie? Bardzo lubię ten blog i ciebie za to, że masz taką wyobraźnię! Pozdrawiam, życzę weny i czekam na next! Lovciaam <3

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K