niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 8 - On jest chory psychicznie





   Zostawił mnie, nie zaklejając ust. Może zapomniał? Prędko wykorzystując sytuacje, zaczęłam wołać o pomoc. Wydzierałam się bardzo długo, aż zaczęło boleć mnie gardło.
- Pomocy, chce jedynie wrócić do domu. - wyszeptałam drżącym głosem.
Nikt mnie pewnie nie usłyszy, to bezsensu. Do oczu zaczęły nachodzić mi łzy. Czuje się okropnie. Wykończona psychicznie i fizycznie. Nie mam pojęcia, ile zdołam jeszcze wytrzymać. Powinnam być dzielna, ale cholera! Kto normalny by to wszystko wytrzymał?! Powoli wielkie jak groch łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Miałam wszystko gdzieś, szlochałam jak małe dziecko, które zgubiło gdzieś mamę w sklepie. Gdybym nie Harry, to wszystko nie miałabym miejsca. Czy żałuje, że go poznałam? Po
części tak, a po części nie. Ze wszystkich rzeczy, które spotkały mnie w życiu tych lepszych i gorszych, on okazał się najlepszą i zarazem najgorszą. Kocham go całym sercem, ale nie wiem, czy zdołam mu to wszystko wybaczyć. Za dużo się wydarzyło, aby tak po prostu udawać, że się nic nie stało. Nagle usłyszałam, jak w zamku przekręca się kluczyk. Podniosłam prędko głowę. Metalowe drzwi otworzyły się, a do pomieszczenia została wepchnięta dziewczyna. Widziałam dokładnie przez kogo. Dylan. Chyba obraził się na mnie, ale nie będę z tego powodu płakać. Przynajmniej na razie nie muszę oglądać jego twarzy. Nim się obejrzałam, drzwi z powrotem były zamknięte. Brunetka zbliżyła się do mnie, przez co się przestraszyłam.
- Nic ci nie zrobię, spokojnie. - obiecała, uśmiechając się ciepło.
Nie wierzę. Nie potrafię. Dziewczyna wyciągnęła z tylnej kieszeni swoich obcisłych czarnych spodni scyzoryk, po czym stanęła za moimi plecami. Bałam się jak cholera, zaczęłam szybciej i nierówno oddychać. Brunetka jedynie uwolniła moje ręce, a potem nogi. Był to dziwne. Korzystając z okazji, szybko wstałam, aby się wyprostować. Niesamowite uczucie. Tak mi tego brakowało.
- Jestem Effy, mam się tobą zaopiekować. - wytłumaczyła.
Spojrzałam się na dziewczynę. Nie rozumiem tego. Dlaczego ma się mną opiekować? Czyżby chłopak miał wyrzuty sumienia? Niech mnie wypuści w takim razie! Nagle poczułam niemiły przeszywający ból w okolicach dłoni. Zerknęłam w dane miejsce i zobaczyłam paskudne rany. Wygląda to okropnie. Momentalnie zrobiło mi się nie dobrze.
- Wszystko w porządku? - spytała zmartwiona.
Podeszła do mnie i przyjrzała się uważnie ranom, które bolały, szczypały oraz piekły. Pokręciłam głową. Nic nie jestem dobrze.
- Trzeba to zdezynfekować i zabandażować. W innym wypadku wda się gangrena. - wyjaśniła, jakby była lekarzem.
Kim jest Effy? Dziewczyna jest bardzo szczupła, ma długie mocne brązowe włosy, niebieskie oczy i niespotykaną urodę. Dlaczego tak miła osoba współpracuje z kimś takim, jak Dylan? Gwałtownie zabrałam ręce i cofnęłam się o parę kroków. Brunetka nie wiedziała, o co chodzi.

- Kim do diabła jesteś? - dopytywałam, żądając prawdy.
Gdy tylko poznałam Stylesa, nauczyłam się, że nie wolna nikomu ufać prócz sobie samemu. Podstawowa zasada, umiesz liczyć? Licz na siebie. Wyczuwam w tym wszystkim podstęp. Chłopak chce uśpić moją czujność, ale nie jestem taka głupia.
- Opowiem ci wszystko, ale najpierw zajmę się twoimi ranami, dobrze? - zaproponowała.
Niepewnie pokiwałam głową. Całe szczęście w pokoju była kanapa, na której spokojnie można byłoby się wyspać. Podeszłam do mebla i usiadłam, rozkoszując się tym jaki był wygodny. Odchyliłam głowę do tyłu, opierając o zagłówek i zamknęłam oczy. Muszę odpocząć. Dziecko tego potrzebuje. Kiedy pomyśle sobie o tym, że mogę kolejny raz stracić moją małą fasolkę, chce mi się wyć z tego, jaka jestem bezsilna. Było mi tak wygodnie, że całkowicie przestałam się przejmować Effy. Małymi krokami wkraczałam do krainy snów.

   W ogrodzie bawiłam się z moją małą córeczką. Nasza historia zakończyła się dobrze, ale to wszystko dzięki Effy. Niestety biedna dziewczyna przypłaciła życiem, ale jestem ogromnie wdzięczna, za to, co dla nas zrobiła. Tamtego dnia, kiedy poznałam brunetkę, uciekłam. Udałam się prosto do najbliższego komisariatu, gdzie mi od razu pomogli, a Dylan poszedł do więzienia. Dziś mijają dokładnie 2 lata. Wyszłam szczęśliwie za mąż i spodziewam się drugiego dziecka. Mała zaczęła marudzić, więc wzięłam i zaniosłam córkę do łóżeczka. Dziewczynka natychmiast zasnęła. Wróciłam do ogrodu, aby posprzątać zabawki. Kiedy prawie kończyłam, ktoś objął mnie od tyłu i zaczął składać całusy na szyi, przy tym próbując dobrać się pod spódnicę.
- Mąż wrócił skarbie. Byłaś grzeczna? - wymruczał mi na ucho.
Odepchnęłam bruneta, a następnie odwróciłam się do niego. Jak zwykle chodząca perfekcja.
- Dlaczego zawsze, kiedy wracasz z pracy, jesteś taki napalony? - zapytałam, a uśmiech nie znikał mi z twarzy.
Chłopak zbliżył się do mnie, a następnie ponownie objął w pasie, przyciągając jak najbliżej do siebie.
- Ponieważ mam taką piękną żonę. - oznajmił.
Raptownie złączył nasze usta. Bez najmniejszego wahania odwzajemniłam pocałunek. Całowaliśmy się namiętnie przez dobre parę minut. Jak tylko przestaliśmy, Harry zabrał głos.
- Kocham cię tak bardzo, że sobie tego nie wyobrażasz. - wyznał z pełną powagą na twarzy.
Och.
- Nie masz pojęcia.. - nie zdążyłam dokończyć wypowiedzi, gdyż przerwano mi.
Usłyszałam charakterystyczny huk, jaki wydobywa się, strzelając z broni. Mój mąż ciągle patrzył się w moje oczy, ale z jego ust zaczęła wylewać się krewa. Dużo krwi. Gwałtownie upadł na kolana, a potem osunął się na ziemię. Wykonałam to samo, mocno trzymając go za dłoń. Byłam oszołomiona, nie wiedziałam, co się dzieje. W kącikach oczu zaczęły zbierać mi się palące łzy rozpaczy. Chłopak próbował coś powiedzieć, ale to było bardzo trudne. Trzymał kurczowo moją dłoń.
- Rose...kocham was....dacie sobie radę. - powiedział przyciszonym głosem.
Jego oczy powoli zaczęły się zamykać, jego uścisk tracił na sile, a jego klatka piersiowa przestała się ruszać. Traciłam grunt pod nogami. Natychmiast zaczęłam szlochać.
- Nie zostawiaj mnie Harry, proszę cię! Rozumiesz?! Proszę cię! - wrzeszczałam.
Niestety to był koniec. On umarł i odszedł na zawsze. Podniosłam głowę i zobaczyłam Dylana z pistoletem w dłoni. Raptownie obudziłam się i otworzyłam oczy ze strachu. Nadal jestem w pomieszczeniu, w którym jestem przetrzymywana. Czyli to był sen? Najwyraźniej. Bardzo się cieszę, bo to było straszne. Spostrzegłam się, że leże na kanapie przykryta kocem i mam zabandażowane nadgarstki. Na drugim końcu pokoju w fotelu siedzi Effy i pali papierosa. Podniosłam się i zauważyłam, że na komodzie jest jedzenie oraz picie. Dopiero teraz poczułam, jak zaczęło burczeć mi w brzuchu. Szczerze mówiąc, dawno nic nie jadłam. Dziewczyna wstała i podała mi jedzenie, po czym usiadła koło mnie. Spojrzałam się na nią nieufnie.
- Musisz zjeść. Nie masz co się martwić, nie otruje cię Rose. - przyznała, patrząc się na mnie.
Gdybym nie była taka głodna, nie tknęłabym tego, ale ze względu na dziecko muszę jeść. Najpierw się napiłam, a następnie zaczęłam się zajadać. Nawet nie pytałam się, skąd wie jak mam na imię. Pewnie dowiedziała się, od bruneta. Czy nie wydaje się wam to wszystko dziwne? Najpierw jestem traktowana jak najgorszy śmieć, a potem nagle dbają o mnie. Prawdę mówiąc, można się wszystkiego spodziewać po tym psychicznym sukinsynie. Mam nadzieje, że zgnije w piekle. Rozumiem, że jest wściekły przez to, co się kiedyś wydarzyło, ale nie powinien się tak zachowywać. Pokazuje tylko wszystkim dookoła, jaki jest bardzo niedojrzały. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

   Jak tylko skończyłam, brunetka zaczęła ze mną rozmawiać. Opowiedziała mi wszystko ze szczegółami. Effy była typową nastolatką, ale wpadła w ciężki nałóg narkotykowy. Była bliska śmierci. Straciła dosłownie wszystko. Rodzina od niej się odwróciła, chłopak oraz przyjaciele. Nie miała innego wyjścia jak tylko zacząć się sprzedawać. W ten sposób miała za co ćpać. Pracowała zawsze pod wypływem. Zdradziła mi, że dzięki temu praktycznie nic nie pamiętała. Pewnego zimowego ranka zasnęła w parku na ławce. Była całkowicie naćpana, nie kontaktowała. Kiedy się przebudziła była w ciepłym łóżku. Jak się okazało, Dylan postanowił pomóc brunetce. Wyszła z nałogu i zaczęła życie na nowo. Jest bardzo wdzięczna za to wszystko chłopakowi, więc teraz ona mu pomaga.

- Effy on jest chory psychicznie! - poinformowałam dziewczynę.
Zgasiła papierosa o podłogę, a potem wstała.
- Pierdolenie! - krzyknęła zdenerwowana.
W ogóle nie dopuszczała do siebie prawdy.
- Jestem niewinnym człowiek, więc dlaczego mnie porwał? - spytałam.
Nie wiedziała co powiedzieć. Chodziła w kółko, zastanawiając się na tym. Doskonale wie, że mam rację. Chłopak może kiedyś był dobrym człowiekiem, ale teraz to zwykły skurwiel. Chce jedynie Effy wykorzystać. Ona musi to zrozumieć.
- Nie wierzę ci, rozumiesz kurwa? Nie wierzę! - wykrzyczała, broniąc Dylana.
Wyjęła z kieszenie kluczyk, włożyła go do zamka i przekręciła, otwierając drzwi, a potem wyszła. Ona ma klucz? Nie miałam pojęcia. Oczywiście zamknęła z powrotem drzwi. Będę musiała dokładnie obmyślić plan ucieczki. Nie chce tu zostać na zawsze. Niestety za wszelką cenę będę musiała zdobyć ten cholerny klucz.

Ciąg dalszy nastąpi..


Od Autorki: 
Powracam! Mam nadzieje, że rozdział się spodobał. 
Proszę KAŻDEGO, kto przeczytał, aby skomentował, to ważne! Następny rozdział będzie 13 Maja!
Zapraszam na nowy rozdział Psychic i Feeling!
  
Przepraszam, jak są błędy.
Jeśli przeczytałeś/aś - Proszę skomentuj!!

53 komentarze:

  1. Super ;3 nie mogę się doczekać nn xd

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPER, kocham ,to jest niesamowite .No to do następnego

    OdpowiedzUsuń
  3. jej w końcu nowy rozdział :) jak poszły ci testy? mam nadzieje że dobrze <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie! rozdział wow, super. Ta fabuła, i ten mega realistyczny sen-C.U.D.O.
    pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekaliśmy i czekaliśmy aż się doczekaliśmy! Rozdział super ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny <3 <3 <3
    Mam nadzieję, że dobrze napisałaś testy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Harold mógłby ją już znaleźć :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział ! A ten sen Rose... szczerze ? Poryczałam się ! Ale dobrze że to tylko sen :)
    Czekam na next ! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Idealny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  10. zawał był.....
    kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Super super genialny rozdział nie mogę doczekać się następnego ♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebiście dobry w chuj <333

    OdpowiedzUsuń
  13. no nieźle ;o <3 czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Były emocje ^^ Cudownie napisane kochana ;* Uwielbiam to :D
    Pozdrawiam i do zobaczenia xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Były emocje ^^ Cudownie napisane kochana ;* Uwielbiam to :D
    Pozdrawiam i do zobaczenia xx

    OdpowiedzUsuń
  16. W końcu się doczekałam :D Rozdział JAK ZAWSZE cudowny. Czekam na next. Pa

    OdpowiedzUsuń
  17. Tęskniłam. Ale już jest na szczęście nowy rozdział czekam z niecierpliwością na następny. ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  18. No spoko, tylko mało wątków jakby. Liczę, że w następnym je rozwiniesz :) życzę weny!! Bardzo Bardzo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo mi się podoba styl w jakim piszesz. Czuje się jakbym czytała książkę. Dzięki Bogu że na świecie istnieją takie osoby jak ty. Masz dar i musisz pisać dalej. Każdy kto to czytał mówi pisze iż masz talent a twoja historia jest elementem nadającym się na złożenie w książkę. Dzięki za to pa u czekam na kolejne rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  20. Genialny <3 bardzo cieszę się że wróciłaś ;*** Kocham twojego bloga i nie umiem bez niego wytrzymać <3 nie mogę doczekać się next a co do rozdziału to cała ta sprawa jest trochę dziwna. Chyba szykuje się jakaś akcja ^^
    Zapraszam do mnie -> http://passionatelove-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Brak słów.... Jak zawsze GENIALNY ROZDZIAL

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajny rozdział! Zapraszam też do mnie>> http://www.wattpad.com/myworks/36018463-designer x Liczę na Twoją opinie x

    OdpowiedzUsuń
  23. Po prostu cudo ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  24. Komentuje xD

    OdpowiedzUsuń
  25. Effy ze skinsow i wszystko nabiera koloru (*>.<*)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jej, ale się cieszę że dodałaś rozdział, który jest cudowny. Czekam na kolejne ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. heogjsidhxoapcnepaifjfy jej *0* wreszcie nie moglam sie doczekac jest zajeebistyyy ������

    OdpowiedzUsuń
  28. Jej nareszcie wrocilas ! Tesknilam za tymi! ^-^

    OdpowiedzUsuń
  29. Jej nareszcie wrocilas ! Tesknilam za tymi! ^-^

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K